Karta Rozmowy Małżeńskiej 2

Krzysiek siedział w samochodzie i starał się zaparkować kilka przecznic przed domem. Wracał dziś wcześniej z pracy, bo miał powód.

DESER NATURALNIE UDANY

Powód leżał na siedzeniu obok – był zapakowany. A dokładnie – „była zapakowana” – była to Karta Rozmowy Małżeńskiej, którą kupił pod wpływem rozmowy ze znajomym. Ten znajomy, Bartek, twierdził, że to świetne narzędzie do rozwoju w małżeństwie.
– Ale ja nie mam problemów. Mam super żonę. Nic mi nie brakuje. – zareagował wtedy Krzysiek.
Bartek odpowiedział w sposób sobie właściwy:
– A czy twoja żona też nie ma problemów? Trzeba by ją zapytać, czy jesteś jako takim mężem... – po czym zaśmiał się, co znaczyło, że poniekąd żartuje. Po chwili dodał – Powiem ci tak: Skoro jest u was tak dobrze, to świetnie. Tym bardziej myślę, że od czasu do czasu coś żonie kupujesz, no nie? Skoro tak, to kup KRM. Mam wrażenie, że nic nie zepsujesz a może nawet popchniesz sprawy do przodu.
Rozmowa trafiła na podatny grunt o tyle, że zbliżała się rocznica zaręczyn z Kasią, a Krzysiek nie miał pomysłu na prezent. Rocznicę zaręczyn starali się co roku porządnie zaakcentować – uważali, że warto. W ten sposób Krzysiek stał się posiadaczem Karty, a teraz w samochodzie kilka minut od domu rozerwał opakowanie sklepowe i starał się zgłębić instrukcję. Po jej pobieżnym przejrzeniu zabrał się za przeglądanie Karty. Uczucia miał neutralne: „Napisali, co wiedzieli. Zobaczymy, czy coś z tego będzie” – pomyślał i pojechał do domu.
Kasia ucieszyła się z powodu prezentu, bo tytuł brzmiał zachęcająco. Pomyślała, że mężowi zależało na tym, aby z nią rozmawiać. Przeglądnęła w okamgnieniu KRM i powiedziała:
– To co? Umawiamy się na dzisiaj na rozmowę?
– Dobra. – odpowiedział Krzysiek, który spodziewał się, że taki będzie obrót wydarzeń, był na to przygotowany i w sumie nawet się cieszył.
Wieczorem usiedli do rozmowy i położyli Kartę na stole między sobą.
– No i co mamy robić? – zagadnęła Kasia.
– Mamy porozmawiać. – lakonicznie odpowiedział Krzysiek, przerzucając kolejne strony KRM i zastanawiając się, od czego zacząć.
Po 20 minutach wreszcie udało się ustalić, że na początku trzeba „wybrać przystawkę”, czyli coś z pierwszej części Karty.
Następne 10 minut zajął im wybór przystawki. Wybrali więc szybką i krótką przystawkę do przeczytania, najkrótszą, jaka była. Potem zabrali się za wybranie tematu. Było kilka gorących tematów, ale Krzysiek powiedział:
– Kochanie, może zostawmy te tematy na kiedy indziej, a dziś w rocznicę zaręczyn porozmawiamy sobie o czymś bezproblemowym.
Kasia chętnie się zgodziła; dla niej rocznica zaręczyn też była ważna i nie trzeba było jej zamącać codziennymi problemami.
W ciągu następnych 20 minut wybierali temat. Wybrali „Lubię”.
Nie byli pewni, czy powinni się skupić na całym „Lubię” czy na poszczególnych elementach tego zbioru. Ostatecznie stwierdzili, że chyba chodzi o to, aby porozmawiać na wszystkie tematy z kategorii „Lubię”. Ponieważ tych tematów trochę było, więc dopingowali się wzajemnie, żeby szybko przechodzić do kolejnego tematu. Udało się zaliczyć tematy „Czy lubię rozmawiać”, „Co lubię robić z Tobą” i „Co lubię robić z dziećmi”, ale utknęli na „Rozpoczynamy”. Przez jakiś czas próbowali wymyślić coś, co każde z nich powinno rozpocząć, ale gdy zegar nieubłaganie odmierzał kolejne kwadranse a godzina planowanego pójścia spać już dawno minęła, dali za wygraną. Krzysiek zamknął Kartę i powiedział:
– Kochanie, dobrze się z tobą rozmawia, ale mam jutro kolejny dzień w pracy i potrzebuję odpocząć. Myślę, że nawet jeśli nie przerobiliśmy tego do końca, to i tak już czegoś nowego się o tobie dowiedziałem. Chciałbym ci podziękować za to, że jesteś moją żoną, za dotychczasowy czas i również za dzisiejszą rozmowę.
Kasia była nie mniej zadowolona z rozmowy, pomimo późnej pory, a może nawet ze względu na nią („Rzadko zdarzają się u nas sytuacje nieschematyczne. Fajnie tak posiedzieć do późna z mężem” –myślała). Podziękowała mężowi za nietypowy wieczór. Potem się przytulili i szybko zaczęli się zbierać do spania.
Następnego dnia Kasia sięgnęła po Kartę i zaczęła czytać metodycznie, bez pośpiechu. Gdy Krzysiek wrócił z pracy i usiadł, żeby zjeść obiad, powiedziała:
– Poczytałam, co jest napisane w instrukcji. I wiesz co, zrobiliśmy kilka rzeczy nie tak, jak zalecają autorzy. Ale chciałabym ci powiedzieć mój drogi mężu – patrzyli sobie teraz w oczy – że urzekłeś mnie wczoraj.
Krzysiek się uśmiechnął i powiedział:
– Cieszę się. Mnie też się bardzo dobrze z tobą rozmawiało. No a co zrobiliśmy nie tak?
– Po pierwsze powinniśmy wybrać jeden konkretny temacik a nie cały zbiór. Czy zwróciłeś w ogóle uwagę, że ta Karta jest stylizowana na menu z restauracji? Podtrzymując analogię mogłabym powiedzieć, że wczoraj chcieliśmy zjeść wszystkie potrawy z działu „Wołowina”.
– Ciekawe, ciekawe... – powiedział Krzysiek, podtrzymując rozmowę i krojąc właśnie wołowego kotleta na talerzu.
– Dla mnie najważniejszy wniosek jest taki, że najpierw trzeba wybrać temat rozmowy. Można to zrobić nawet przed rozmową, może byłoby to u nas lepsze. Do tego wybiera się przystawkę, i u nas też lepiej byłoby to zrobić przed rozmową, żeby czasu nie tracić.
– A jest coś, co zrobiliśmy tak, jak się powinno? – powiedział z uśmiechem Krzysiek.
– Tak. Po rozmowie jest deser i właśnie choć tego nie przeczytaliśmy, to zrobiliśmy tak, jak się powinno. A przy okazji deseru, to powiem ci, że według Karty jeszcze jedną rzecz powinniśmy zrobić: umówić się na następną rozmowę. Ja bym chciała. Nawet dzisiaj. I moglibyśmy porozmawiać na jeden z „gorących” tematów. Co ty na to?
– Możemy, ale spacerując. – zgodził się Krzysiek – Czuję, że mam za mało ruchu.
– Dobra. Idziemy na spacer za godzinę. Kartę biorę ze sobą.

 

- - -

Więcej o Karcie: www.kartarozmowy.pl

M.

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież

Korzystamy z plików cookies. Aby wyłączyć to powiadomienie wystarczy kliknąć na napis.