Dotyk nieseksualny

Dotyk nieseksualny pełni ważną rolę w życiu małżeństwa. (Ale odkrycie…)

Jest on jednym z czynników zapewniających bliskość. Paradoksalnie jest tak, że nieseksualny dotyk jest na dłuższą metę warunkiem bliskości seksualnej. Myślę, że dobrze wyjaśnia to koncepcja seksu jako dobrego dodatku do małżeństwa. Otóż jeśli tak potraktujemy seks, to podstawowa relacja musi się opierać na czymś innym. Bliskość jest potrzebna w małżeństwie, a zatem również dotyk nieseksualny ma swoje ważne miejsce.

Na marginesie: Nie uważam, że koncepcja seksu jako elementu dodatkowego wyczerpuje tematykę relacji seks-małżeństwo, niemniej ilustruje pewne sprawy. Ma ona rację bytu choćby ze względu na to, że istnieją sytuacje (nieraz długotrwałe), w których z różnych przyczyn nie ma seksu.

Podstawowa, najważniejsza rola dotyku nieseksualnego według mnie tkwi w tym, że zbliża on osoby do duchowego przeżywania swojej relacji. Jest on spokrewniony z bezinteresownością, a zatem – można powiedzieć – uczy dotyk seksualny bezinteresowności. Gratuluję wszystkim mężczyznom, którzy w okresie nastoletnim przeszli pomyślnie batalię o hierarchii wartości i o wytworzenie w sobie postawy bezinteresowności dla innych ludzi. Jeśli jednak ktoś nie wytworzył takiej postawy, albo wytworzył ją tylko w części, to dotyk nieseksualny może dopełnić tę walkę samego ze sobą. Na końcu tej walki może być postawa miłości. Jednak gdy nie ma bezinteresowności, nie ma i miłości. Gdzie nie ma miłości, tam jest egoizm. Gdzie jest egoizm, tam jest frustracja, na dłuższą metę również z seksu.

Jeśli natomiast bezinteresowność jest komuś bliska, to dotyk nieseksualny nie tylko o niej przypomina, lecz również podkreśla całą kolorystyczną paletę barw miłości. Wiedzą to ci, którzy stosują. Dotyk nieseksualny przynosi wtedy świeżość więzi.

A zatem nieseksualny dotyk może cię czegoś nauczyć. Trzeba tylko, żebyś go stosował.

M.

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież

Korzystamy z plików cookies. Aby wyłączyć to powiadomienie wystarczy kliknąć na napis.