Trzeci poziom

Jest pewien tekst, który mówi o seksie. Jest w nim o trzech poziomach relacji seksualnej. Ja bym nazwał ten tekst klasycznym.

Najpierw – poniekąd jako wprowadzenie – o pierwszych dwóch poziomach:

 

„Wiele małżeństw przeżywa swój związek miłosny jako niepowtarzalny, jedyny, głęboki. Nie wyobrażają sobie, jak mogliby się pozbawić tak fascynującego zjednoczenia myśli, uczuć i ciała dla przygodnego stosunku seksualnego. Dlatego dla tych małżeństw nie ma żadnego sensu „kochać się” na niższym, biologicznym poziomie zwykłego seksu skoncentrowanego jedynie na szukaniu przyjemności (…)”.

Można sobie dodać dowolne wartości do tych poziomów seksu. Ja przyrównuję seks przygodny do zera. Seks wyłączny na poziomie humanizmu to plus jeden.

 

Tymczasem:

 

„Istnieje jednak jeszcze wyższy poziom zjednoczenia się mężczyzny i kobiety. Poziom, którego doznania wykraczają poza sferę zmysłowych i psychicznych odczuć. Poziom jeszcze głębszych, subtelnych i bardziej fascynujących przeżyć. Ten najwyższy stopień jest rzeczywiście zakryty przed wieloma ludźmi. Ich miłość, nawet małżeńska, nigdy do niego nie dorasta. Jest on związany z aktywnością sfery ducha. Tak jak miłość zakorzeniona w sferze psychicznej integruje seksualność i nadaje nowego znaczenia aktowi seksualnemu {na poziomie plus jeden – przypis M.}, podobnie i sfera ducha integruje sferę psychiczną i fizyczną”.

 

Jak można by określić przy pomocy liczby ten poziom? Według mnie pasuje do niego cokolwiek powyżej jedynki. Jeśli nazwiesz go „dwa”, będzie w porządku. Jeśli jednak pod wpływem własnych przeżyć nazwiesz go „plus nieskończoność”, bo wiesz, jak to jest, to zrozumiem Cię…

 

 

M.

 

Tekst jest z książki:

Ksawery Knotz OFMCap, Akt małżeński. Szansa spotkania z Bogiem i współmałżonkiem”, Kraków 2001, str. 144n

 

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież

Korzystamy z plików cookies. Aby wyłączyć to powiadomienie wystarczy kliknąć na napis.