Wysubtelnić małżeństwo winnych

Ostatnio miałem możliwość zetknąć się z pewną sytuacją i przy okazji pomyśleć o kilku sprawach. Nie będę tu jej opisywał, bo nawet szczerze mówiąc nie warto. Z grubsza tylko powiem, że chodziło o to, kto jest winny. A dokładniej ci ludzie tak daleko odeszli od smakowania swojego małżeństwa, że nawet prosta wymiana słów między nimi wyglądała jak wzajemne oskarżanie się.

 

Jesteś w podobnej sytuacji? Zastanawiasz się, jak znaleźć wyjście?

Pierwsze, co mi się nasuwa, to pytanie: A dlaczego dotąd nie dbałeś/dbałaś o jakość małżeństwa? Gdyby małżeństwo było otoczone twoją troską, twoim zaangażowaniem, to byłoby w dużo lepszej sytuacji. Nieprawdaż?

Po pierwsze musisz wiedzieć, że na pewno będzie trudno. Ale przy upartym dążeniu do celu powinno się udać.

Po drugie – musisz odnaleźć źródło waszej miłości. Jeśli znajdziesz źródło, to będziesz mógł na nowo się w nim zanurzyć, będziesz mógł na nowo się z niego napić.

Proponuję, aby w ramach szukania źródła, „odkurzyć” wasz ślub. Może to być uroczyste odnowienie ślubu w kościele albo specjalny wyjazd sam na sam z żoną do miejsca charakterystycznego dla waszego małżeństwa (miejsce zaręczyn lub ślubu, miejsce podróży poślubnej – słowem miejsce związane z waszymi i tylko waszymi przeżyciami).

A po trzecie – zmusić się do zastosowania standardziku: poważna rozmowa małżeńska sam na sam ze sobą co miesiąc (uwaga! – trzeba wiedzieć coś więcej jak i o czym rozmawiać), randka małżeńska co tydzień (czyli beztroski czas – bez spraw zawodowych, rodzinnych itd.), codzienne mozolne staranie się o to, aby drugiej stronie było z tobą miło (miłe gesty, niespodzianki, liściki i inne informacje miłosne; raz na zawsze zerwanie z przeszłym wytykaniem błędów, milczeniem, obrażaniem się, itp.). Żeby było miło jest jeszcze jeden warunek, który musisz wcielić w życie – przebaczać. Musisz nauczyć się przebaczać w zwykłej szarej codzienności dni. Żeby przebaczać musisz też dobrze rozumieć, że gdy druga strona przekracza granice, to dla jej dobra dobrze byłoby gdyby się opamiętała i też zaczęła być dla ciebie miła. Czyli – przebaczaj, ale nie ignoruj. Powiedz po prostu: „Kochanie, gdy tak do mnie mówisz, to mnie to rani”.

 

A jeśli nie masz takich problemów, to powiedziałbym tak:

Ciesz się tym, jak jest u ciebie. Pielęgnuj małżeństwo. Będzie dobrze.

 

 

M.

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież

Korzystamy z plików cookies. Aby wyłączyć to powiadomienie wystarczy kliknąć na napis.