Po co seks?

Po pierwsze – co to w ogóle jest seks? Aby odpowiedzieć na to pytanie, trzeba by właściwie wiedzieć, w jakim obszarze pojęciowym porusza się człowiek, który o to pyta. Dlatego też trudno odpowiedzieć na to pytanie krótko i wyczerpująco.

 

Zapraszam do odkrycia następującego punktu widzenia:

Seks jest wyrazem miłości. Zatem jest on intymnym przekazywaniem sobie przesłania męża do żony: „Pragnę się z tobą zjednoczyć” oraz żony do męża: „Pragnę cię przyjąć”.

Seks jest momentem, dzięki któremu może począć się dziecko. Dzięki temu w seksie odbywa się również komunikacja z Bogiem, który powoduje, że dwie komórki należące tylko do świata biologicznego po połączeniu tworzą człowieka, który należy również do świata rozumnego i  duchowego.

Seks zawiera komunikację między żoną i mężem, z tym że jest to komunikacja nie tylko werbalna; raczej komunikacja ciał i dusz.

Seks pociąga a jednocześnie stawia przed małżonkami wymagania. Więź małżeńska inspiruje, ale jest jednocześnie zadaniem. Jednym z wymagań jest to, aby seks odbywał się w miarę często, innym – aby był celebrowany, jeszcze innym – aby komunikacja poza seksem była również owocna i głęboka.

 

A ponieważ nikt nie rodzi się gotowy, aby wpasować się w powyższe sprawy, to widzimy, że seks staje się rezultatem pracy nad sobą.

Częścią tej pracy jest to, co wpoili komuś dobrzy rodzice. Ale nawet jeśli ktoś nie miał szczęścia do rodziców pod tym kątem, to nie można powiedzieć, że jest na straconej pozycji. Znam takich, którym się w życiu udaje.

Następnie widać, że dobry seks nie jest kwestią jednej strony. To może banalne, ale wiele małżeństw na dowolnym etapie rozwoju małżeństwa i o dowolnym stażu małżeńskim wyraźnie mówi, że łatwo zapomina się, że jest jeszcze druga strona – drugi małżonek. Co więcej w małżeństwie są 3 strony. Ta trzecia to Bóg, źródło miłości. Nie przez przypadek trudno ją dostrzec w codzienności – Bóg jest delikatny i nie narzuca się. Dużo wymaga pamiętanie o tym, że małżonek jest częścią więzi w małżeństwie i że on (lub ona) chce dobra i rozwoju, pomimo przeciwności. Jeszcze więcej wymaga pamiętanie, że od Boga zależy więź w małżeństwie.

 

No tak, miało być wprowadzenie do bloga o seksie a już się pojawiły zalecenia. No cóż, taka dola i niedola udanego seksu. Byle jaki seks stosunkowo łatwo mieć. Przeżywać seks udany – to wymaga serca.

Na dowód mogę przytoczyć:

Benedyktyn, o. Karol Meissner, zapraszany na różnego rodzaju wykłady o miłości, zwykle dla młodych ludzi, mniej więcej dwudziestolatków, zwykł był mówić między innymi, że dwie trzecie kobiet (żon) w Polsce jest sfrustrowanych seksem.

Można z tego wyciągnąć również inny wniosek. Otóż jedna trzecia żon w Polsce jest seksem usatysfakcjonowana[1]! A zatem są tacy, którym się udało. I wcale nie jest ich mało. Można ich spotkać na ulicy, w sąsiedztwie itd. Możesz zrobić takie ćwiczenie: Pomyśl o dziewięciu kolejnych adresach na Twojej ulicy czy w Twojej miejscowości. Jeśli tam mieszkają małżeństwa, to statystycznie rzecz biorąc trzy z tych dziewięciu żyją w trwałej satysfakcji z seksu. Można też inaczej – idziesz ulicą i odliczasz: raz, dwa, trzy, raz, dwa, trzy.

 

Dla niektórych małżeństw seks jest niezwykle inspirującą i dodającą skrzydeł (zarówno mężowi jak i żonie) częścią małżeństwa.

Dla innych jest miłym obowiązkiem.

Dla jeszcze innych jest ciągłym wyzwaniem, aby się oddawać drugiej osobie i jednocześnie ją przyjmować.

 

Niekiedy jest po prostu przyjemny. Kiedy indziej jest jak ekstaza. Czasem małżeństwa śmieją się podczas seksu czystą radością bez ironii; albo płaczą ze szczęścia. Seks może być źródłem uśmiechu, albo zadumy; niekiedy może być źródłem poczucia, że się do niego nie dorasta, kiedy indziej – że chciałoby się go przeżywać ciągle.

Seks jest wielobarwny – tym więcej może pokazać kolorów, im bardziej małżonkowie są nastawieni na jego piękno i im bardziej współpracują z Dawcą miłości.

 

M.

 



[1] Agragujemy tutaj grubo statystyczne wielkości

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież

Korzystamy z plików cookies. Aby wyłączyć to powiadomienie wystarczy kliknąć na napis.